Przykro mi to stwierdzić, ale jesteśmy narodem malkontentów. Ciągle nam się coś nie podoba, ciągle na coś narzekamy i ciągle szukamy winnych, tym mitycznych Onych.
Są upały. Dobra pocę się jak przysłowiowy wieprzyk, biorę prysznic kilka razy dziennie, kilka razy dziennie też się przebieram, czasami czuje się mało komfortowo, szczególnie kiedy muszę przejechać kilka przystanków tramwajem, który nie jest klimatyzowany, tudzież powinien być a nie jest. Rzeczywiście męka pańska, z uczuciem schodzenia włącznie. Ale...jest lato, a latem powinno być ciepło. Można nie wychodzić z domu i nie będzie wtedy aż tak gorąco, można wyjść z domu i poszwendać się po centrach handlowych klimatyzowanych, można też pojechać na działkę i siedzieć w głębokim cieniu. Można się z tym pogodzić, że jest gorąco i nie komentować, ale nie...My jako naród uwielbiamy utyskiwać na wszystko. Teraz na tapecie jest upał, jak przyjdą deszcze będzie ,o kurwa , ale leje, ciągle i nieprzerwanie, wuj z takim latem. Ochłodzi się będzie, o kurwa, ale zimno, ja pierdole, wuj z takim latem. Przyjdzie jesień, tekst podobny, ja pierdole, ale szaruga z domu wyjść się nie chce, kurwa lato by się przydało i to słoneczko. Przyjdzie zima i znowu usłyszymy, ale Syberia, ja pierdole, zamarznąć można, aby do lata. Jedynie wiosną jakoś mniej narzekamy, chociaż kiedy w maju zimni się zrobi to tez mamy odpowiednie dialogi. I tak w zasadzie przez cały rok, źle, źle, źle.
Pogoda to taki uniwersalny temat , aby sobie ponarzekać, ale jest całe mnóstwo innych tematów, przy których można posłać tysiące jobów i znaleźć tysiące powodów, aby narzekać. Polak to urodzony narzekacz, zawsze chmurny, zawsze poważny, nigdy się nie uśmiecha, nigdy nie pozdrawia ludzi na ulicy, zawsze zamyślony, albo wkurwiony.
Ups, chyba się zagalopowałam, bo zaczęłam sama narzekać na narzekaczy. Jutro mam święto narodowe, będzie grill i zimne ognie, no i zimne piwko:)) Będzie też upał. Jasne, że niektórzy znoszą upały lepiej inni gorzej. Ja też nie lubię jak się ze mnie leje i nie mam za bardzo czym oddychać,ale...jest jak jest i w zasadzie taka ciepła pogoda niech trwa całe lato.
Jedna ze stałych czytelniczek pytała czy mam do polecenia jakieś książki na lato. Nie bardzo wiem kto w czym gustuje, ale zróbmy tak, ja podam soja listę a wy podacie swoje ok.
Ja lubię latem lekkie książki, takie naprawdę babskie, dlatego czytam książki Katarzyny Michalak ( Rok w poziomce, powrót do poziomki, lato w jagódce i bogusia), czytuje też Kalicińską (Lilka) , mam jeszcze mało kobieca książkę Marcina Ciszewskiego "Upał" o ataku terrorystycznym podczas Euro. Czekam na wasze listy lektur.